Skip to main content

Gorsze oceny w szkole jako sygnał do korepetycji

Najczęściej zaczynamy myśleć o pomocy w nauce dla dziecka kiedy z danego przedmiotu dostaje słabe oceny lub oceny mu się pogorszyły. Jest to dla nas sygnał, że córka lub syn z jakimś zagadnieniem sobie nie radzi. Czy rzeczywiście tak jest?

Przyczyn może być kilka i przede wszystkim trzeba ich poszukać razem z dzieckiem. Nic nie zastąpi spokojnej rozmowy o tym co się dzieje (podkreślam spokojnej, bo często emocje biorą górę i rozmowa kończy się oskarżeniami, a to definitywnie zamyka dialog).

Po pierwsze spójrzmy na własne oczekiwania. Czy wymagamy od dziecka samych szóstek i czwórkę traktujemy jak sygnał alarmowy? Czy stawiamy mu za cel zdobycie świadectwa z paskiem? I czy robimy to bardziej dla niego czy dla nas?

Ważny jest też szerszy kontekst jego / jej osiągnięć szkolnych. Czy gorszy stopień to incydent czy dłuższy trend? Jednorazowa „wpadka“ może zdarzyć się każdemu – gorszy dzień, nieprzygotowanie, czasem zapomnienie o sprawdzianie czy kartkówce, a czasem nauczenie się czegoś innego niż pojawiło się w pytaniach.  A może na tle klasy ocena, którą dostało wcale nie jest zła? Może być to również wynik niezrozumienia przez dziecko akurat tego jednego zagadnienia: bo było nieobecne, bo nie uważało, gdy nauczyciel tłumaczył, albo akurat dany temat jest dla niego trudny i potrzebuje dodatkowego czasu i wskazówek.  O tym wszystkim dowiemy się od dziecka, jeśli damy mu dojść do głosu. Czasami wystarczy 10-15 minut spędzonych z dzieckiem nad zagadnieniem i książką, żeby wszystko stało się dla niego jasne. Czasami jednak rodzic nie ma takiej możliwości, albo współpraca z dzieckiem się nie układa – wtedy sięgnięcie po osobę „z zewnątrz“ może być dobrym pomysłem. Korepetytor obiektywnie oceni poziom wiedzy dziecka i wytłumaczy trudne dla niego kwestie, a dziecko czasem łatwiej przyjmie taką wiedzę niż od rodzica czy opiekuna

Co w przypadku, gdy dziecko zasadniczo ma dobre oceny, a w jednym przedmiocie jego stopnie odbiegają od średniej? Tu też przyczyn może być kilka. Może nauczyciel/-ka mają surowsze kryteria oceniania niż ci z innych przedmiotów. A może nasze dziecko nie lubi tego przedmiotu i się do niego nie przykłada. Czy w takiej sytuacji należy go zmuszać do dodatkowego wysiłku? To zależy.  Głównie od nas i tego jakie mamy wymagania. Ja na przykład wymagam,żeby moje dziecko wywiązywało się z zadanych obowiązków  -odrabiało prace domowe, uczyło się do kartkówek, przygotowywało projekty. Jednym słowem nie nawalało. Ale już nie wymagam, żeby było aktywne na lekcji, jeśli do danego przedmiotu „nie czuje mięty“. I zdecydowanie nie wymagam od niego konkretnego poziomu ocen. To naturalne, że jedne rzeczy nas interesują, a inne nie i nie we wszystkim czujemy się pewnie.

Oczywiście sytuacja staje się inna, gdy dziecko jest zagrożone z jakiegoś przedmiotu. Naturalną reakcją jest szukanie dla niego wsparcia, wtedy korepetycje wydają się dobrym rozwiązaniem.

Korepetycje jako sposób mobilizacji lub ugruntowania wiedzy

Jeszcze inną sytuacją jest ta, kiedy, mówiąc stereotypowo, dziecku nie chce się uczyć. Notorycznie nie odrabia prac domowych, zapomina o sprawdzianach i generalnie wymaga stałego nadzoru w kwestiach szkolnych. Większość z rodziców nie ma czasu na poświęcanie 2-3 godzin dziennie na odrabianie z dzieckiem prac domowych (a o takich czasach słyszałam od moich niektórych znajomych).

Odrabianie lekcji za dziecko, choć wydajniejsze czasowo, jest kiepskim pomysłem. Po pierwsze na własnym łonie hodujemy „pasażera na gapę“, który przyzwyczaja się, że jeśli będzie odpowiednio bezradny, ktoś inny wykona za niego pracę. Chyba nikt z nas dorosłych  nie lubiłby pracować z taką osobą? Po drugie nie pójdziemy za dziecko na kartkówkę czy test – w którymś momencie, to jego / jej wiedza będzie weryfikowana, więc takie zastępcze odrabianie prac domowych tylko odwleka „wyrok“. No i jest aspekt etyczny – taki „fair play“ w stosunku do uczniów, którym rodzice nie pomagają. W takim opornym przypadku korepetycje też mogą być pomocą, mobilizując dziecko do regularnej pracy i zapewniając nadzór nad bieżącym przyswajaniem materiału.

Czasem z kolei chcemy upewnić się, że poziom wiedzy naszego dziecka jest adekwatny do wymagań np. egzaminu ósmoklasisty lub egzaminu dojrzałości. Zapisujemy je na korepetycje chcąc zapewnić mu jak najlepsze wyniki, mimo że w szkole dobrze sobie radzi. Takie zajęcia poza sprawdzeniem i uporządkowaniem wiedzy, zwiększają nasz komfort psychiczny, ale też pewność siebie naszego dziecka.

Niezbędne zaangażowanie

Jeśli z jakiegokolwiek powodu decydujemy się na korepetycje, kluczowe jest, aby nasze dziecko wiedziało po co i czemu na nie chodzi. Bez jego zaangażowania i współpracy nie będzie efektów. Dla niego będzie to kolejny termin skracający wolny czas, który wolałoby przeznaczyć  na gry, sport ,hobby, spotkania ze znajomymi czy wypoczynek. Jeżeli dziecko będzie traktowało korepetycje jako karę, będzie je sabotowało, chociażby po to, żeby udowodnić rodzicowi, że zajęcia nic mu nie dają. Oczywiście dobry korepetytor będzie próbował zaangażować dziecko w przedmiot, pokazać praktyczne zastosowanie zdobywanej wiedzy, uczyć na przykładach, tak jak robimy to w eduPRO, ale nikt jeszcze nie wynalazł sposobu na wlanie wiedzy wbrew czyjejś woli. Dlatego wytłumaczmy dziecku nasze motywy i dajmy mu przestrzeń do wyrażenia swojej opinii. Warto zainwestować czas w rozmowę, żeby efekty satysfakcjonowały i dziecko i rodziców.